O mnie

Nazywam się Kuba Radliński i to chyba jest najłatwiejsze co mogłem napisać. Wyjaśnienie kim jestem (zawodowo) jest nieco bardziej skomplikowane, co zresztą sugeruje podtytuł bloga. W skrócie, posiłkując się edukacją:

  • Będąc pacholęciem interesowałem się biologią (nawet do liceum – klasa biologiczno-chemiczna – zawędrowałem częściowo bez egzaminów, będąc laureatem Olimpiady Biologicznej), fizyką, astronomią i matematyką.
  • Od czasu kiedy pojawiły się na horyzoncie fascynowałem się komputerami – pierwszy kontakt udało się złapać zaraz po skończeniu podstawówki: dzięki pracy ojca kolegi w Instytucie Fizyki Jądrowej w Krakowie mogłem pobawić się BASIC’em na sławetnym minikomputerze MERA-400.
  • Studiowałem informatykę na Uniwersytecie Jagiellońskim – wtedy był to wydział Matematyczno – Fizyczny. Pomimo różnych pobocznych perturbacji udało mi się owe studia skończyć (zresztą z wynikiem bardzo-dobrym), a praca magisterska dotyczyła walidacji modułów w systemie rozproszonym. Na studiach serdecznie nie znosiłem metod numerycznych i preferowałem „zwykłe” programowanie.
  • Doktorat zrobiłem w dziedzinie poniekąd łączącej dwie powyższe czyli biocybernetyce i inżynierii biomedycznej. Ponieważ życie nie chce być łatwe-proste-i-przyjemne dotyczył on w dużej części tego czego nie znosiłem na studiach czyli metod numerycznych (metody optymalizacyjne) aczkolwiek zastosowane algorytmy genetyczne ujęły mnie swoim biologicznym rodowodem. Metody te były użyte do wyznaczania wartości modelu układu oddechowego używanego do interpretacji pomiarów oscylacyjnych.

Tam gdzie jestem zatrudniony (Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc) od kilkunastu lat zajmuję się różnymi aspektami układu oddechowego a od 2004 roku zaburzeniami oddychania w czasie snu.

Ponieważ ten blog ma dotykać głównie mojej strony technologicznej (i jej styku z medycyną) to krótko o niej. Od zawsze bawiło mnie programowanie, tak więc pomimo tego, że będąc naukowcem w innej niż informatyka dziedzinie traktowałem je jedynie jako narzędzie, to poza pracą starałem się cały czas trzymać rękę na informatycznym pulsie. W zamierzchłych latach 90-tych pisałem w C, C++, dBase, Clipperze, FoxPro, Delphi (taki zresztą był polski koloryt owych czasów), potem szybko przesiadłem się na Javę. W drugiej połowie pierwszej dekady obecnego stulecia zacząłem zgłębiać tajniki Javy EE (5,6,7) – jestem wielkim fanem Glassfisha (obecnie Payara). W pracy jako narzędzie stosowałem Scilab (odpowiednik Matlaba), R (pakiet i język do obliczeń statystycznych), czasami C i C++. Obecnie praktycznie wszystkie nowe skrypty zarówno te stricte narzędziowe (dostęp do danych zapisywanych w różnych formatach) jak i analizujące je (np. obliczenia amplitudy sygnału) pisane są w Pythonie.